Polish Translation Of The Comics About Pd Przedmowa

Wstęp
Cory Doctorow, wielokrotnie nagradzany pisarz science fiction
i współredaktor bloga Boing Boing

Kto jest właścicielem fotonów? Gdy kamera otwiera przesłonę i łapczywie pochłania całe światło odbite od powierzchni budynków, twarzy, koszulek, obrazów, rzeźb, filmów i zdjęć, czy łamiesz w ten sposób prawo? Czy mikrofon twojej kamery narusza prawo, kiedy rejestruje zakłócenia ruchu powietrza wywołane mową, śpiewem lub ścieżką dźwiękową filmu? Jeśli te pytania wydają się głupie, obwiń o to prawo, a nie same pytania.
Prawo autorskie, system, który jest pomyślany do promowania kreatywności, został przejęty przez kilku graczy przemysłowych i przeinaczony. Dzisiaj prawa autorskie, raczej blokują nową kreatywność niż ją chronią.. Twórcy filmów dokumentalnych odczuwają to szczególnie ciężko. Zadaniem dobrej dokumentacji jest *dokumentowanie*: zawarcie na video świata takiego jakim on jest, opowiedzenie historii świata, obnażenie jego szkieletu i jego istoty. Z każdym rokiem, dokumentowanie świata jest bardziej ryzykowne prawnie. Wygląda to tak, jakby każdy wyciągał rękę, domagając się zakupu licencji jedynie za przekazywanie prawdy: ten billboard stoi nad tym miastem, to logo pojawia się na koszulce tamtego człowieka, ten program TV był odtwarzany w momencie gdy tamto wydarzenie miało miejsce. Niektórzy z nich nie chcą wcale żebyś wziął od nich licencję. Niektórzy z nich nie chcą abyś w ogóle o nich wspominał.
Co filmowiec ma zrobić?
Przed erą praw autorskich, istniał mecenat. Mogłeś tworzyć sztukę, jeśli Papież lub jakiś książę dał się przekonać, że masz dobry pomysł. Prawo autorskie uprzemysłowiło tę praktykę. Teraz sztuka może być zrealizowana, jeśli artysta zdoła przekonać bogatego przemysłowca, że wyłączne prawa do sprzedaży jego pracy są warte finansowania produkcji. To radykalnie zdecentralizowało proces podejmowania decyzji o sztuce: W końcu istnieje o wiele, wiele więcej przemysłowców niż Papieży. Dzisiaj, przemysłowcy odkryli siebie jako nowych papieży, książąt i królów. Jeśli wpisałeś się do dużej marki - jeśli masz mecenat króla – to marka wyczyści ci drogę do wykorzystywania próbek innych marek, skataloguje je w twoich piosenkach. Jeśli jesteś spoza systemu, zapomnij o tym.
Jeśli jesteś filmowcem pracującym dla dużego studia, masz do dyspozycji wściekłe zastępy agresywnych prawników, zatrudnionych, aby wyszukiwać i negocjować licencje dla ciebie, kiedy tylko ich potrzebujesz. Albo nawet jeśli nie musisz ich mieć: jeśli jesteś prawnikiem pracującym dla wielkiego studia, to ma sens dla ciebie działać tak, jakby nawet najbardziej zwyczajna i incydentalna reprodukcja wymagała licencji; dzięki temu ludzie zapłacą za licencje również do prac twojego pracodawcy. Jeśli jesteś spoza układu, zostaniesz na mrozie. Nie jesteś w środku, nie masz adwokatów stojących przy tobie w białych butach, którzy będą negocjowali twoje „użycie” logo na koszulce faceta przypadkowo zarejestrowanego w czasie filmowania zamieszek. To nie jest sposób w jaki prawo autorskie miało działać. To nie jest też sposób w jaki to prawo działa. Jeśli masz prawników u boku i jesteś gotów do walki, najprawdopodobniej dojdziesz do tego, że w większości przypadków, gdy ktoś chce od ciebie zapłaty, jest to nieuzasadnione, gdyż mieści się w doktrynie dozwolonego użytku. Ale jest szansa, że jeśli nie możesz sobie pozwolić na licencję, nie stać cię również na adwokata, który by udowodnił, że nie musisz jej kupować. A jednocześnie, w tej chwili koszt produkcji surowych materiałów dokumentalnych spada błyskawicznie. Zeszłoroczne pakiety montażowo-produkcyjne zostały zastąpione przez tegoroczne laptopy – laptop za 1500 USD, na którym teraz piszę ma więcej pamięci RAM, lepszy procesor i większy twardy dysk niż pakiet Avid za 100 000 USD, który jeszcze niedawno zastosowałem do wyposażenia mojego studia montażowego filmów dokumentalnych. Democracy Player i Dabble, YouTube i Google Video, Internet Archive i Dijjer są wiodącą forpocztą ruchu łatwego i bezpłatnego tworzenia i dzielenia się video. Nasze kieszenie wypchane są urządzeniami, które pozwalają nam oglądać niskiej rozdzielczości, krótkie filmy gdziekolwiek jesteśmy - doskonałe małe ekrany dla filmów dokumentalnych tworzonych przez ludzi spoza układu. Prawo autorskie może działać dobrze, gdy jest praktykowane przez adwokatów pracujących dla korporacji z listy Fortune 100, ale gdy to rzutuje na normalną działalność kreatywnych ludzi dokumentujących swój świat, stwarza więcej problemów, niż rozwiązuje.
Jest to rozsądna książka na dziwaczny temat. Jest przykładem zasady, którą sama obrazuje: że czerpanie z kultury wokół nas aby tworzyć nowe rzeczy jest wszystkim tym, po co kultura istnieje. Kultura to, to co sobie nawzajem komunikujemy. Forma komiksu czyni to zagadnienie czymś mniej abstrakcyjnym, bardziej konkretnym; koledzy z Duke Public Domain, autorzy tego komiksu nie tylko napisali traktat o prawach autorskich, ale stworzyli także sympatyczny przyczynek do formy komiksowej.
Jest to książka, której czas nadszedł. Czytaj to, dziel się tym. Wkurz się. Zrób coś.
Dokumentuj swój świat.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License